Operacje przeszczepu załatwiałem równolegle w dwóch miejscach tj. Warszawa ul. Sierakowskiego i Gdańsk ul. Dębinki. Pierwsza zgłosiła się W-wa pojechałam było to w grudniu 2002 r. Po przespanej tam nocy rano tuż przed operacją zrezygnowałem z przeprowadzenia operacji podobno w najlepszej placówce w Polsce jeśli chodzi o przeszczepy, a no dlatego że niepodobało mi się to że ta rogówka od dawcy czekała około 20 godzin od momentu pobrania do przeszczepu. Tel. dostałem o godz. 14:00 miałem się zgłosić wieczorem. Byłem i całą noc czekałem bezczynnie dopiero późnym rankiem mieli mnie operować . Wiedziałem jak to się robi u nas w Gdańsku , że jeżeli jest dawca i biorca to operacje robi się w każdej chwili tak aby skrócić czas od pobrania do wszczepienia. We wrześniu 2004 r.dostałem tel. z Gdańska, że mam się zgłosić do przeszczepu. Wsiadłem w tramwaj i w 30 min. byłem na miejscu. Dowiedziałem się że karetka z "materiałem" wróci w nocy i w nocy będę miał przeszczep. W Gdańsku procedura jest taka że lekarz sam jedzie pobiera materiał do przeszczepu a następnie sam go wszczepia. To jest duży plus to zdecydowało że wybrałem Gdańsk. Po 9-ciu miesiącach od operacji prawego oka załatwiłem że w maju 2005 r. dostałem tel. że mają dawcę i mam się zgłosić na operację lewego oka. Procedura ta sama. Wieczorem zameldowałem się tj. w półtorej godziny od powiadomienia i to ja czekałem na rogówkę w szpitalu a nie odwrotnie rogówka na mnie. Leżąc na stole operacyjnym słyszałem jak anestezjolog łączył się tel. z karetką która to wiozła rogówkę i pytał się jak daleko są czy już ma zacząć przygotowywać mnie do znieczulenia. Oba przeszczepy były robione w Klinice Chorób Oczu w Gdańsku ul. Dędbinki 7 Pierwszy przeszczep robił doskonały dr. Paweł Lipowski drugi przeszczep robiła pani lekarz Grażyna Madajewska, twierdzę, że nie jest gorsza od dr. Lipowskiego. Są to bardzo dobrzy fachowcy ze stażem. W obu przypadkach po tygodniu byłem wypisany do domu. W soczewkach twardych widziałem na tyle żeby funkcjonować tzn. pracowałem , czytałem itp., ale że musiałem je długo nosić po kilkanaście godzin na dobę często miałem stany zapalne bardzo bolesne. Dlatego zdecydowałem się na operację. Oba przeszczepy trwały trzy i pół godziny zaraz po przeszczepie widzi się kiepsko i trochę kłują szwy jeśli nie idzie wytrzymać to zakładają miękką soczewkę jako opatrunek i w tedy oko nie kłuje. Czas ściągnięcia szwów zależy od gojenia się oka. Może trwać i do roku za nim wyciągną ostatni szew w moim przypadku poszło to szybko, bo oczy goiły się bezproblemowo. Po wyjściu ze szpitala musiałem nauczyć się spokojnie żyć przynajmniej przez pierwsze trzy miesiące tzn. nie dźwigać, nie biegać, nie wykonywać raptownych ruchów głową, skłonów na powietrzu chodzić w okularach, aby nic nie wpadło do oka. Wszystko robić w zwolnionym tempie. Szwy z oczu miałem wyciągane etapami. Obecnie nosze soczewki kontaktowe miękkie o małej mocy i widzę dość dobrze chociaż do ideału jeszcze daleko ale to się zmienia cały czas na plus.
Andrzej Krawczuk z Gdańska










